Przemówienie manifowe (8.03.2015)

W imieniu Inicjatywy 8 marca chciałbym podziękować wszystkim osobom za wspólny przemarsz.

Nie jest teraz istotne jak się nazywam i jaką mam płeć. Istotne są nasze doświadczenia, emocje i słowa.

To o czym mówimy to towarzyszące nam każdego dnia poczucie niepewności o przyszłość. Doświadczenie pracy poniżej kompetencji, bezrobocia bez żadnych świadczeń, przepełnionych wynajmowanych mieszkań i oskarżeń źle wybrałaś studia, za mało się starasz, nie myślisz pozytywnie, za dużo narzekasz, jesteś roszczeniowa.

To o czym mówimy to przepełniający nas gniew: na odwlekanie ratyfikowania konwencji, na brak prawa do aborcji, na nadmierny wpływ episkopatu i kościoła na życie publiczne.

To gniew na sytuacje gdzie ponad 1,5 miliona osób pracuje na umowach śmieciowych i kolejne 1,5 miliona na umowach na czas określony. To gniew na sytuację gdzie podobna liczba osób zarabia najniższą krajową lub mniej a 2/3 z nas nie jest w stanie przeżyć z pensji od marnej wypłaty do marnej wypłaty.

To gniew na niszczenie i prywatyzowanie coraz to nowych obszarów naszego życia społecznego: opieki, służby zdrowia, zabezpieczeń społecznych, edukacji.

Ale towarzyszy nam również poczucie solidarności. Wspólne działanie to najlepszy sposób na budowanie więzi i wzajemnej odpowiedzialności. Nie tylko wewnątrz Inicjatywy ale również z innymi grupami i osobami. Z Wami. To ta solidarność daje nam siłę aby co roku przygotowywać Manifę.

Wiemy co myślimy, dlaczego tak myślimy i kim jesteśmy. Wiemy kto jest po drugiej stronie barykady.

Nie damy sobie wmówić, że jedynymi rolami, które mogą spełniać kobiety w naszym społeczeństwie to gospodyni domowa lub przedsiębiorczyni.

Nie damy sobie wmówić, że ustawa o przerywaniu ciąży ma cokolwiek wspólnego z kompromisem.

Nie damy sobie wmówić, że etatów nie będzie, a elastyczność i wyzysk to konieczność na rynku pracy., że kobiety mają zarabiać mniej niż mężczyźni.

Nie damy sobie wmówić, że nasze państwo i magistrat stać na zbrojenia, igrzyska a nie stać na zapewnienie nam porządnej opieki medycznej, edukacji, żłobków, transportu publicznego czy mieszkań komunalnych.

Nie damy sobie wmówić, że głosowanie raz na cztery lata ma cokolwiek wspólnego z demokracją a wyrażanie uwag i opinii bez konieczności ich uwzględnienia przy podejmowaniu decyzji ma cokolwiek wspólnego z konsultacjami i partycypacją.

Nie damy sobie wmówić, że horyzont naszych postulatów, pragnień i marzeń ma wyznaczać demokracja parlamentarna i kapitalizm.

W naszych doświadczeniach, emocjach i słowach znajdujemy podobieństwa do walk toczonych przez kobiety w innych częściach świata. Do walk toczonych w imię emancypacji kobiet, sprawiedliwości społecznej i lepszego świata przez Zapatystki z Meksyku, kobiety w różnym wieku , często bezrobotne, z placów Puerta del Sol, Tahrir, anarchistki z placów Syntagma i Taksim, polskie matki walczące o alimenty, pracownice i związkowczynie z polskich specjalnych stref ekonomicznych, polskie pielęgniarki i nauczycielki czy bojowniczki kurdyjskie z Kobane.

Wszystkie one nas uczą i przypominają, że zmianę, której chcemy nie dostaniemy łaskawie od polityków/polityczek czy przedsiębiorców/przedsiębiorczyń.

Zmianę musimy sobie wywalczyć a narzędziami tej walki jest samoorganizacja i strajk.

Za Zapatystkami powtarzamy: Wszystko dla wszystkich, nic dla nas. Od siebie dodajemy: Strajk kobiet! Teraz!